Wyróżnij się z tłumu! Nietuzinkowe auta za 35-45 tysięcy złotych.

Zakładamy, że masz odłożone 35-45 tysięcy złotych i chcesz za te pieniądze kupić auto, które będzie ciekawe i będzie zwracało na siebie uwagę pośród tłumu szarych i nudnych jak flaki z olejem aut. Jakie są drogi? Możesz za gotówkę kupić miejskiego malucha prosto z salonu, jednak maluchy są dość popularne, więc się nie wyróżnisz. Możesz wpłacić całą kasę jako wkład własny w kredyt albo leasing - to już na prawdę ciekawy kapitał początkowy, szczególnie w leasingu. Zakładając, że nie chcesz oddawać auta po 3-ch latach albo nie lubisz zobowiązań pozostaje Ci trzecia opcja - kupić auto używane. Taki budżet pozwala myśleć o samochodzie, który niedawno był nieosiągalny dla przeciętnego Kowalskiego. I takim autom się właśnie dzisiaj przyjrzymy. Kupując je nie macie żadnych zobowiązań finansowych na lata a z pewnością będą jeszcze zadawać szyku i odwracać głowy przez długie lata a w dodatku większość z tych aut nie była pierwszym autem w domu, więc z reguły znalezienia auta z niskim, realnym przebiegiem nie jest tak trudne jak w przypadku popularnych aut.

1. Alfa Romeo Brera/Spider (2005–2010)

Na pierwszy ogień (dzięki alfabetowi ;)) idzie Włoska piękność w wersji Coupe lub Cabrio. W zasadzie każda Alfa Romeo pozwala się wyróżnić ale to Brera jest najrzadszą z nich i obraca nawet głowy laików motoryzacyjnych. Ceny wahają się od 25 tysięcy za egzemplarze nawet nie warte uwagi do 40–45 tys, za ciekawe egzemplarze z początku produkcji. W zamian za taką kwotę otrzymujemy około 10 letnie auto, które wciąż wygląda mega świeżo i jest bardzo nietuzinkowe, przy tym będąc zwykle bardzo bogato wyposażonym. Nie jest to auto jakoś mocno sportowe — o nie. Tutaj znaczenie ma dość spora nadwaga, jednak wszystko wynagradza ta cudowna linia! Niesamowite! Nieco gorzej jest we wnętrzu — to w zasadzie to samo co w popularnej Alfie 159. Wnętrze to zresztą od zawsze wyzwanie dla projektantów, którzy nie mogą pozwolić sobie na zastosowanie wewnątrz wszystkich kolorów tęczy. Mimo wszystko wnętrze jest ładne i wręcz luksusowe. Nie wiedzieć czemu moim zdaniem do tego wnętrza bardziej pasuje welurowa, jasna tapicerka, która poza pięknym wyglądem i miłymi doznaniami z siedzenia gwarantuje też mega udrękę jeśli się zabrudzi. Czego się jednak nie robi dla piękna? Auto choć bazuje na 159 to z tyłu nie gwarantuje zbyt wiele miejsca. Można je traktować jako auto typu 2+2. Mnie nie wiedzieć czemu kojarzy się z takim protoplastą Ferrari FF, ale to chyba tylko mnie.

Pod maską mamy do wyboru silniki występujące też w bliźniaczej pod względem konstrukcyjnym Alfie Romeo 159. Wersje benzynowe — 1,75 TBI, 2.2 JTS i 3.2 JTS zdecydowanie bardziej pasują do charakteru auta, jednak benzynowy silnik to niepotrzebne ryzyko w marce, która słynie z niezawodnych diesli, poza tym zużywają one niebotyczne ilości paliwa. Jeśli ktoś jednak się uprze na benzynę to warto wybrać między 1,75 TBI i 3.2 JTS — silnik 2.2 JTS daje najsłabsze osiągi (chociaż 8,6s do setki to nie dużo) a pali więcej niż "uturbione" 1,75 TBI. Jeśli komuś jednak nie przeszkadza klekot diesla to może wybrać niezawodne 2.0 JTDm i nieco bardziej kapryśne 2.4 JTDm. W przypadku tego pierwszego już w ogóle nie ma mowy o "sportowych" osiągach, gdyż moc 170KM w połączeniu z dużą masą zapewnia co najwyżej akceptowalne osiągi. Za to oszczędności wyjdą na jaw przy dystrybutorze. Jedyną dużą wadą tego napędu jest to, że silnik ten był oferowany dopiero od 2009 roku, więc auta w niego wyposażone będą raczej z górnej części widełek cenowych o ile w ogóle uda się taki egzemplarz znaleźć. Bardziej dostępna w założonym budżecie wersja 2.4 JTDm ma 200 lub 210 koni i daje osiągi zbliżone do benzynowego 1,75 TBI przy zachowaniu niższego spalania. Jednak ten silnik miewa swoje typowe awarie dlatego moim zdaniem optymalnym wyborem będzie diesel 2.0 JTDm — Brera i tak nie została stworzona jako auto do zabawy na torze, to raczej luksusowe GT do dalekich podróży autostradą.

2. Audi TT 8J (2006 — 2013)

Tutaj również mamy do czynienia z dwiema wersjami nadwozia — Coupe i Cabrio. W sumie ten samochód jest chyba najpopularniejszy ze wszystkich, jakie znajdą się w tym zestawieniu. Jeśli jednak będzie utrzymany w idealnym stanie, a jego kolor będzie inny niż nijaki szary, przyozdobiony eleganckimi felgami, to może z powodzeniem odwracać głowy przechodniów. Auto ma bardzo ładną, niepowtarzalną linię — jak by ktoś wziął VW New Beetle i nadepnął na niego, albo zrzucił z dachu pobliskiego wieżowca jakiegoś grubasa. Czyni go to bardziej męskim niż New Beetle, za którego kierownicę nie wsiądzie żaden szanujący się mężczyzna. Chociaż podobno Audi TT to wciąż auto dla fryzjerów i gejów, jednak myślę, że może się podobać obu płciom i z pewnością będzie zwracał uwagę. Wewnątrz niby wnętrze 2+2 ale raczej nie wsadzajcie nikogo na tylne siedzenia chyba, że za karę. Deska rozdzielcza nieco nudna — znana z innych modeli Audi. Głównie kojarzy się z A3, Jak na auto z segmentu premium przystało z reguły można liczyć na dobre materiały wykończeniowe i wyposażenie — dwustrefową klimę, dobre audio, podgrzewane fotele i wielofunkcyjną kierownice. Z drugiej jednak strony wiele egzemplarzy nie posiada systemu MMI — nawet w wersji bez nawigacji, jednak myślę, że bez tego można żyć. Podana kwota wystarczy na samochód z przed liftingu, czyli z lat 2006 — 2009.

Pod maską w zasadzie nie ma ideału i silniki to najsłabszy punkt tego samochodu. W ogłoszeniach rządzi silnik 2.0 TFSI 200KM znany z Golfa GTI i mający swoje problemy olejowe. Poza tym z benzynowych jednostek mamy jeszcze 1.8 TFSI 180KM z tymi samymi problemami co 2.0. Ten drugi występuje też w wersji TT-S o mocy 272 KM ale nie ma co liczyć, że założone 45,000zł wystarczy na zakup takiego auta. Dostępna była też egzotyczna wersja TT-RS o mocy 340KM i jeszcze bardziej egzotyczne 3.2 V6, które jest praktycznie niespotykane, a już na pewno nie w tym budżecie. Z diesli jest 2.0 o mocy 170KM ze znanymi wszem i wobec z innych modeli problemami z rozrządem i wtryskiwaczami. Jedyną nadzieją jest to, że TT nie było raczej kupowane przez ludzi oszczędnych, więc można liczyć na to, że w benzynowych silnikach 1.8 i 2.0 została przeprowadzona kosztowna naprawa eliminująca ogromne spalanie oleju. Audi TT to bardziej stylowa bulwarówka a niżeli super sportowe auto, choć potrafi być szybkie. Biorąc pod uwagę założony budżet optymalnym wyborem może być zatem wersja 2.0 TFSI 200KM — daje bardzo dobre osiągi — sprint do setki w 6,6s i maksymalnie mknie 240km/h, także jest się czym "pobawić".

3. BMW Z3 E85 (2002 — 2008)

Jedno ze starszych aut w tym zestawieniu to następca pierwszej generacji kultowego i rzadkiego BMW Z3. W naszym kraju druga generacja jest równie rzadko spotykana jak poprzednik. BMW Z3 to również kolejny samochód, który występuje w wersjach Cabrio i Coupe, z czego ta druga jest absolutną rzadkością, będąc produkowana tylko przez dwa lata (2006–2008) obecnie jest praktycznie niespotykana w ogłoszeniach. Należy więc przystać na roadstera ze składanym miękkim dachem. Założony budżet wystarczy nam na auto z przed liftingu, czyli produkowane do 2006 roku, jednak nawet ta wersja wyróżnia się ciekawą stylistyką, nie tak nudną i sztampową jak zwykle w Niemieckich samochodach, lecz z nutką fantazji. Wnętrze oczywiście jak na premium przystało jest bardzo eleganckie i dobrze wykonane a jego projekt wyraźnie różni się od wnętrz innych modeli tej marki z podobnych lat produkcji. Deska rozdzielcza nie jest przekrzywiona w stronę kierowcy jak to zwykle bywa, a panel klimatyzacji jest duży i zupełnie inny niż w tych bardziej popularnych modelach BMW z tamtych lat.

W założonym budżecie pod maską znajdziemy silniki o pojemnościach 2.0, 2.2, 2.5 i 3 litry, jednak dwóch ostatnich jednostek tak na prawdę trzeba ze świecą szukać. Skupmy się zatem na benzynowej jednostce o pojemności 2.2 litra, która choć ma jak na dzisiejsze czasy skromne 173 KM imponuje tym, że pracuje w niej aż 6 cylindrów. W dzisiejszych czasach zarówno taka pojemność jak i ilość cylindrów jest niespotykana. Osiągi nie są specjalnie porażające — 7.7 sekundy do setki i 225 Km/h to nie jest wynik zapierający dech w piersiach ale myślę, że brzmienie 6 cylindrowego silnika i frajda z jazdy pod gołym niebem, oraz tylny napęd w całości rekompensują te "niedogodności". Poza tym nie od dziś wiadomo, że jak BMW to tylko R6! Mniejsza jednostka o pojemności 2 litrów ma 4 cylindry legitymuje się mocą 150 koni, którą można określić za "wystarczającą" do codziennego użytkowania. Większy silnik — 2,5 litrowy praktycznie nie występuje w ogłoszeniach i mimo swej mocy na poziomie 222 KM, jego osiągi nie są jakoś szokująco lepsze niż wersji 2.2 177 KM. Co innego jeszcze bardziej egzotyczny silnik 3 litrowy, który daje już mocno sportowe doznania bliskie wersji M. Jednak moim zdaniem optymalnym wyborem do tego auta będzie właśnie motor 2.2 sprzęgnięty z manualną skrzynią biegów, dla maksymalizacji przyjemności płynącej z prowadzenia tego auta. Poza opisanymi powyżej silnikami po liftingu wersja 2.2 wypadła z oferty na rzecz wersji 2.5 w dwóch wariantach mocy — 177 i 218 KM, silnik 3.0 uległ wzmocnieniu do 265 KM a na szczycie oferty stanął silnik 3.2 podkręcony przez M GmbH. Wersja Z4 M jest praktycznie nie do kupienia w naszym kraju. Rodzynek jakich mało!

4.Hyundai Veloster (od 2011)

Przed Wami najmłodsze auto w tym zestawieniu. Jest to auto typowo lifestyle'owe, które ma porywać wyglądem i z tej roli wywiązuje się znakomicie. Veloster jest też modnie niesymetryczny tj. po prawej (lub lewej w zależności od ruchu w danym kraju) stronie posiada dodatkowe drzwi ułatwiające zajmowanie miejsca na i tak ciasnej, tylnej kanapie. Co ciekawe drzwi od strony kierowcy są dłuższe niż drzwi od strony pasażera, więc słupki B są umieszczony w różnych miejscach. Niepotrzebne udziwnienie, które mimo wszystko czyni ten samochód wyjątkowym i jednak ciupkę bardziej praktycznym. Jednak najlepiej zapomnijmy całkowicie o praktyczności jaką znamy z typowych aut tej wielkości, to auto ma wyglądać i basta! Linia samochodu jest bardzo ładna i zdecydowanie najnowocześniejsza ze wszystkich opisywanych tu samochodów. Bądź co bądź auto jako jedyne z przedstawianych jest jeszcze w produkcji, musi więc wyglądać świeżo. Szczególnie ciekawie wygląda przysadzisty tył, z wielkim zderzakiem, małą klapą bagażnika i wgłębieniami biegnącymi od świateł. Istny kosmos. Z kolei wnętrze, które jest wyzwaniem dla większości producentów, nie posiada jakiegoś niesamowitego stylu, brakuje mi w nim jakiś sportowych i rasowych dodatków, wszystko wygląda tak zwyczajnie. Jest ładnie ale zwyczajnie. Mimo wszystko auto z pewnością da się lubić.

Wybór silników jest hmm… niewielki. Dostępny jest tylko jeden silnik — 1.6 GDI w wersji wolnossącej o mocy 140 KM i 185 KM w wersji z turbodoładowaniem. Wersja turbo dostępna jest od 2013 roku ale na rynku wtórnym jest prawie nie do znalezienia i na pewno nie w naszych widełkach cenowych. Ogólnie Veloster ma szansę stać się bardzo unikatowym samochodem, obecnie na sprzedaż w Polsce jest tylko kilka sztuk tego samochodu i wszystkie w wersji z silnikiem o mocy 140 KM. Co do tej mocy — na pewno nie jest to mała moc, samochód w końcu osiąga "setkę" poniżej 10s i rozpędza się powyżej 200km/h łamiąc tym samym dwie psychologiczne bariery. Wersja Turbo jest jeszcze lepsza w te klocki, schodząc poniżej 9s w sprincie. Mimo wszystko to samochód przeznaczony do zadawania szyku w mieście i dzięki swojemu przyjaznemu i zadziornemu wyglądowi robi to bardzo skutecznie. Jeśli ktoś chce za tę kwotę jak najmłodsze auto to może to być strzał w dziesiątkę — niskie realne przebiegi, szansa na bezwypadkową przeszłość ze względu na młody wiek aut i raczej mało sportowe nastawienie a do tego duża szansa na znalezienie egzemplarzy w całości serwisowanych w ASO czynią ten model ciekawą propozycją.

5. Mazda MX-5 (2005 — 2015)

Tego samochodu nie mogło tu zabraknąć! Kultowa Mazda MX-5 poprzedniej generacji wciąż odwraca głowy i daje mnóstwo zabawy! Założony budżet pozwala wybierać pośród aut poliftingowych — od rocznika 2009 wzwyż. Lifting w przeciwieństwie do innych aut mocno zmienił wygląd zewnętrzny małej Mazdy. Wówczas oferta została również uzupełniona o wersję ze składanym hardtopem, który czyni zeń wspaniałego, całorocznego roadstera. Auto z zewnątrz wygląda wspaniale a wnętrze, choć bez fajerwerków, również robi pozytywne wrażenie. Nie znajdziecie tam kolorowych wstawek ani innych wodotrysków, nie znajdziecie też dużo przestrzeni, ale jak ktoś lubi przytulne, ciasne wnętrza to będzie w sam raz. Nie jest to auto dla wysokich, osoby o wzroście 185 cm i więcej mogą mieć problemy z zajęciem odpowiedniej pozycji za kierownicą i ze zmieszczeniem głowy pod dachem.

Wygląd to jedno, jednak wszystko co najlepsze ukryte jest pod karoserią. To największa zaleta Mazdy — nieskrępowana radość z jazdy. Niewielka masa własna i tylny napęd pozwalają cieszyć się jazdą. Auto jest niesamowicie żywe i wręcz dzikie. Wprawny kierowca jest w stanie wykorzystać pełnię możliwości podwozia i napędu Mazdy. Bazowa odmiana 1.8 legitymuje się skromną mocą 126 KM, jednak mimo to gwarantuje osiągi porównywalne z mocniejszym o 14KM Hyundaiem Velosterem, o którym przeczytaliście powyżej. Dzięki tylnemu napędowi już takie parametry pozwalają czerpać mnóstwo radości z prowadzenia. Najlepsze jednak skrywa silnik 2.0 o i tak niewielkiej jak na tę pojemność mocy -160KM. Ta wersja zalicza "setkę" w mniej niż 8 sekund, ale w Maździe nie chodzi przecież o papierowe dane. Ten samochód ma w sobie "to coś", co odczuwa każdy, kto choć raz mógł przejechać się za kierownicą tego samochodu.

6.Mercedes SLK R171 (2004 — 2011)

Kolejny reprezentant z Niemiec na naszej liście i kolejny kabriolet a w zasadzie roadster. Dostępny tylko ze składanym, metalowym dachem, który powoduje, że jest to samochód całoroczny. SLK to w sumie taki "baby" SL. Słyszałem nawet opinię, że gdy mąż jeździ pełnoprawnym SL'em to SLK jest samochodem dla jego kobiety. Może i coś w tym jest a samo auto jest nieco "kobiece" ale z pewnością nie wstyd jeździć nim mężczyźnie. Sylwetka tego samochodu jest bardzo klasyczna — długa maska, która mieści większe lub mniejsze silniki, kabina odsunięta praktycznie do tylnej osi i bardzo krótki tył. Perfekcja! Wnętrze typowe dla Mercedesa — bardzo dobrze wykonane i spasowane (w przeciwieństwie do najnowszych Mercedesów). Dla wysokich — nie bardzo, choć ja, człowiek o 189cm wzrostu, w MX-5 wystawiam czubek głowy ponad linię przedniej szyby a w SLK mieszczę się cały, czyli nie jest tak źle. Bardzo ważnym aspektem w tym samochodzie jest konfiguracja wnętrza. Ludzie rzadko kiedy wydają pieniądze na "kolorowe" wnętrza, ale mimo wszystko w SLK połączenie czarnej i bordowej skóry robi lepsze wrażenie, niż wnętrze oblane tylko czernią bądź beżem. Ale to przecież kwestia indywidualnego gustu a o tym się nie dyskutuje. Powiem tylko tyle, że spotkałem egzemplarze z czarno-niebieskim wnętrzem — niech żyje fantazja!

Pod maską jeszcze silniki z przed ery downsizing'u, czyli przyjemne i wytrzymałe. Auto pod swoją długą maską mogło mieścić nawet wielki silnik V8 o kosmicznej pojemności 5,4 l., który był montowany w wersji SLK55 AMG, jednak jest to rodzynek, który prawdopodobnie nigdy nie wpadnie w założone przez nas widełki cenowe. Przy założonym budżecie można szukać aut z przed face liftingu, czyli z lat 2004–2008 z silnikami 1.8 R4 163 KM i 3.0 V6 o mocy 231 KM. Można też rozejrzeć się za 3.5 V6 272 KM ale ciężko będzie znaleźć za te pieniądze egzemplarz w dobrym stanie. Mimo wszystko posiadanie V6 pod maską jest jak najbardziej możliwe. Już najmniejszy 6-cylindrowiec czyni z małego Mercedesa niezły pocisk. Sprint do setki na poziomie niewielu ponad 6 s. i prędkość maksymalna na poziomie 250km/h robi wrażenie. Do tego trzeba dodać tylny napęd, masę poniżej 1,5 tony i fotel kierowcy umieszczony tuż przy tylnej osi, które czynią ten samochód wspaniałą zabawką, dającą doskonałe czucie tylnej osi. Jeśli jednak szukacie najpopularniejszej wersji SLK 200 Kompressor z silnikiem 1.8 pod maską, to też nie będziecie zawiedzeni — auto wciąż będzie dynamiczne, szybkie i dalej będzie zadawać szyku na modnym bulwarze a przy tym spali znacznie mniej paliwa, w końcu do wykarmienia jest mniej koni. Dlatego jeśli ktoś chce tylko zadawać szyku i cieszyć się możliwością jazdy pod gołym niebem, to z pewnością zadowoli się wersją 1.8. Wszyscy inni powinni zainteresować się większym silnikiem 3 litrowym.

7. Nissan 350Z (2003–2008)

Kolejny samuraj z Japonii na mojej liście! Jest to jedno z aut, które najbardziej rozbudzają moją wyobraźnię. Piękna linia Coupe z kraju kwitnącej wiśni przywodzi na myśl film Szybcy i Wściekli Tokyo Drift, w którym czarny charakter poruszał się własnie takim autem. Samochód już stojąc robi ogormne wrażenie, nawet mimo upływu lat. Jego wciąż świeża sylwetka pozwala również na subtelny tuning wizualny — byle ze smakiem i umiarem. Wnętrze już nie robi takiego wrażenia, jest po prostu poprawne. Bardzo przyjemna jest krótka gałka zmiany biegów i zestaw dodatkowych wskaźników na szczycie deski rozdzielczej. Sport pełną gębą!

Jak zwykle bywa, to co najlepsze jest niewidoczne na pierwszy rzut oka. Pod maską nie ma żadnego wyboru — gości tam 3,5 litrowe V6, które zwiększało systematycznie swoją moc od 283 do 313 KM. Nie ma jednak większych problemów z podniesieniem tej mocy za pomocą tuningu mechanicznego, jednak to już zadanie dla wykwalifikowanych osób, które umieją wydobyć potencjał z tej jednostki. Założona kwota, w obliczu rosnących cen i małej podaży, pozwala na zakup egzemplarza z początku produkcji. Kupno używanego 350 Z to nie lada wyzwanie, ponieważ większość z tych aut używana jest zgodnie z ideą jaka przyświecała jego powstaniu, czyli do szybkiej, ostrej jazdy, która nie oszczędza podzespołów samochodu. Często te samochody używane są podczas różnego rodzaju trackday'ów na torach i trudno jest znaleźć auto bez historii kolizyjnej. Poszukiwania tego samochodu to na pewno zadanie na dłuższy czas i wymagające pewnej znajomości tematu, jednak nie jest niewykonalne. Cierpliwi zostaną wynagrodzeni!

Volvo C70 (2007–2014)

Na koniec jedyne auto, które może bez dachu nad głową przewieźć 4 osoby. Samochód zbudowany po to by wyglądać, by podkreślić status właściciela i by cieszyć zmysły zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz. Wersja przed liftingiem, który był dość głęboki — a o takich egzemplarzach mówimy przy założonym budżecie, przywodzi na myśl Volvo S40/V50 i to nie błąd. Auto bazuje na właśnie kompaktowym modelu Volvo. Linia auta jest zdecydowanie piękniejsza, jeśli jeździ się topless, jednak nawet z założonym dachem auto wpada w oko i jest wystarczająco eleganckie by podjechać nim na ważne biznesowe spotkanie. Wnętrze jest z kolei całkowicie typowe dla aut z pod znaku Volvo i nie ma co tu się rozpisywać — do budowy zostały użyte bardzo dobre materiały, które są świetne spasowanie. Projekt wnętrza jest niezmienny niczym w Volkswagenie. Takie same widoki mają kierowcy innych modeli Volvo, od wspomnianego S40 do dużego XC60. Nie żeby design wnętrza był zły — jest po prostu "standardowy".

W kwestii silników wybór jest całkowicie wystarczający. W związku z tym, że auto jest bardzo ciężkie i nie nadaje się raczej dla maniaków wysokich prędkości, dobrym wyborem może być jeden z 5 cylindrowych diesli o mocach 136 — 180 KM. Najbardziej optymalnym wyborem będzie wersja 2.0 R5 170 KM. Oferuje całkowicie wystarczające osiągi przy całkowicie akceptowalnym spalaniu. Jeśli jednak ktoś nie zniesie klekotu diesla (chociaż 5 cylindrowce brzmią bardzo rasowo), może wybrać silnik benzynowy. Każdy z benzyniaków ma również 5 cylindrów i moce 140, 170 i 230 KM. Kupowanie najmocniejszej wersji mija się z celem — osiągi wciąż nie są oszałamiające a spalanie może być kosmiczne i podważać ekonomiczny sens jazdy tym samochodem. Volvo C70 to zdecydowanie wybór dla osób preferujących spokojny styl jazdy, którzy chcą cieszyć się słońcem i zadawać szyku z prędkością "patrolową".

Podsumowanie

Jak widać dla każdego coś dobrego i jest z czego wybierać. By się wyróżniać wcale nie trzeba kupować sportowego potwora z ogromnym silnikiem, można wziąć średniej wielkości diesla i również cieszyć się jazdą. Oczywiście zakup takiego samochodu to często duże ryzyko, szczególnie jeśli mówimy o modelach mocno nacechowanych sportowo. Często różni "mistrzowie kierownicy", którzy nimi jeżdżą nie radzą sobie z ich mocą i auta uczestniczą w różnego rodzaju stłuczkach (pół biedy) i poważniejszych zdarzeniach drogowych. Jeśli więc kupować takie auto po wypadku to tylko naprawione w profesjonalny sposób lub jeszcze przed naprawą, tak by robić wszystko zgodnie ze sztuką pod własnym nadzorem. Na pewno ostatnie na tej liście Volvo z racji spokojnego usposobienia niesie za sobą najniższe ryzyko posiadania powypadkowej przeszłości, przynajmniej teoretycznie. Nieźle prezentuje się też Veloster. Na drugim końcu skali znajduje się Nissan 350Z, gdzie ze świecą szukać auta bez jakiejkolwiek stłuczki na koncie. Wszystko ma swoje wady i zalety, ale przede wszystkim należy pamiętać, że życie jest za krótkie by jeździć nudnymi samochodami!

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Blogi:

Volvo V40 T4 190KM Momentum – test [wideo] Škoda Octavia RS 230 – test [wideo] Maciek testuje - Audi A4 2.0 TFSI Sport Line Marne dziennikarstwo Segment B w natarciu! Początek wielkich dylematów? Niepozorny typ Naprawa układów wtryskowych nowoczesnych silników Diesla Renault Clio dCi 110 Intens GT Line – test [wideo] Dacia Lodgy Stepway 1.2 TCe 115 S&S – test [wideo] TOP 5: Najgorsi następcy Wirujący kosmos Nissan GT-R - Godzilla jak wino Blachary Renault Mégane GT 1.6 TCe EDC 205KM – test [wideo] C-HR, miejski crossover Toyoty Miało być dobrze, a wyszło jak zwykle Mercedes-Benz V 250d AMG Line – test [wideo] Samochodowa ściąga Mercedes-Benz E 220d Kombi – test [wideo] Volkswagen Corrado Co przyniósł nam 2016 rok, czyli o przeszłości słów kilka Kto jeździ sedanem? Bezpłatne badanie alkomatem po świętach i w Nowym Roku. Czy policjant może odmówić badania? Wydarzenia towarzyskie

Popularne w tym tygodniu:

Gdy V8 to za mało Toyota Corolla 1.6 Valvematic 132 KM 50th Anniversary – test [wideo] Motocykl i samochód z dotacji unijnej Maciek testuje - Hyundai Elantra 1.6 CRDi Style Subaru XV 2.0i Exclusive Lineartronic – test [wideo] Technika: Sonda lambda Znowu mam urlop i znów jadę daleko.