Mazda 6 - Weekendowy Romans

Już myślałem, że ten rok poszedł całkowicie na straty i nie spotka mnie nic ciekawego związanego z samochodami. Chcę by na tym blogu pojawiały się relacje, przemyślenia i mocne przeżycia motoryzacyjne a ten rok nie obfitował w takie momenty. Niestety nie mam dostępu do coraz bardziej obleganych parków prasowych i prawdę mówiąc nie miałbym nawet czasu na to, by regularnie jeździć po auto do Warszawy. Potrzebuję zatem, by to auto przyjechało do mnie i można by rzec, że w końcu tak się stało. Przygotujcie sobie zatem duży kubek herbaty, paczkę ciastek i zapraszam do lektury!

Wstęp

Historia ta ma swój początek na opisywanych poprzednio targach Moto-Tor. Na stoisku dealera Mazda Bednarscy z Łysomic koło Torunia organizowany był konkurs, w którym główną nagrodę stanowiło udostępnienie przez owego dealera wybranej Mazdy z bakiem pełnym paliwa, na cały weekend — kuszące. Zadanie konkursowe polegało na zrobieniu sobie zdjęcia z wybranym modelem Mazdy i udostępnienie go w sieciach społecznościowych z odpowiednimi tagami. "Że ja nie dam rady?" - Pomyślałem i poprosiłem moją lepsza połówkę o towarzystwo. Mimo tego, że początkowo moja dziewczyna była sceptycznie nastawiona do tego pomysłu, bo przecież "i tak nie wygramy", namówiłem ją i ostatecznie cyknęliśmy sobie zdjęcie we wnętrzu Mazdy MX-5 RF, którą w pierwszej chwili chciałem wygrać najbardziej. Bo żeby wygrać, trzeba grać, prawda? Zwycięskie zdjęcie macie zresztą załączone poniżej.

Od Soboty do Wtorku przez całe dnie łapałem się na tym, że wyobrażałem sobie gdzie pojedziemy na wycieczkę, jeśli ostatecznie uda nam się wygrać i prawdę mówiąc nie mogłem doczekać się telefonu od dealera — nasze zdjęcie miało w końcu najwięcej "like'ów" i ogólnie było całkiem niezłe. We Wtorek rozległ się dzwonek telefonu a na wyświetlaczu pojawił się jakiś nieznany numer — odebrałem, po drugiej stronie odezwał się pracownik salonu Mazda Bednarscy i zapytał "Czy domyśla się Pan w jakiej sprawie dzwonię?" - "No jakże by nie?! Oczywiście!" - odpowiedziałem. Pan po drugiej stronie zaproponował listę aut, które mogę zarezerwować na weekend i o dziwo nie było tam pierwotnie planowanej Mazdy MX-5 z twardym dachem — trudno. Wyboru musiałem dokonać pomiędzy Mazdą 6 w dwóch wersjach napędu — 2,5 192 KM AT oraz 2.0 165 KM MT a Mazdą CX-3 2.0 120 KM MT. Wybór padł na szóstkę z dwulitrowym silnikiem. Prawdę mówiąc nie miałem wcale czasu na zastanowienie, bo przecież nastawiony byłem na MX-5 przez wszystkie dni oczekiwana na telefon w myślach miałem jedynie to jak upchnę weekendowe torby a nie to jakie auto wezmę w zamian. W kwestii modelu problemu nie miałem, ponieważ Mazda 6 jawiła mi się od zawsze jako najpiękniejsze auto w swoim segmencie, gorzej było z wersją napędu Ostatecznie wolałem poświęcić osiągi na rzecz spalania i od zawsze chciałem sprawdzić, czy rzeczywiście benzynowe 2.0 z technologią SkyActiv może palić tyle, ile dotychczas mógł palić jedynie diesel o podobnych osiągach.

Odbiór auta ustaliliśmy na najbliższą Sobotę i przeszedłem do bardziej konkretnego planowania wyjazdu. Kolejnych kilka dni poświęciłem na wyszukiwanie noclegu gdzieś nad morzem (to nie jest łatwe zadanie nawet jesienią), przeliczanie zasięgu, planowanie trasy przejazdu i zbieranie wiadomości o aucie. Kiedy w końcu nastał Sobotni poranek, uskrzydlony pojechałem odebrać nagrodę. Formalności były załatwione raz-dwa i w końcu zasiadłem za kierownicą. Tak zaczęła się nasza piękna, jesienna przygoda.

Rozdział 1. Jaka Ty jesteś piękna!

Wiecie jak to jest kiedy spotykacie piękną dziewczynę — wydaje się być idealna w każdym calu. Takie same odczucia miałem w momencie, w którym pierwszy raz spojrzałem na Mazdę 6 przejeżdżającą obok mnie. Przy odbiorze od dealera egzemplarza w jedynym słusznym, piekielnie czerwonym kolorze to uczucie jeszcze bardziej się nasiliło. Szóstka to na prawdę przepiękne auto, śmiem zaryzykować stwierdzenie, że pod względem urody jest na pierwszym miejscu w swojej klasie. W końcu to "ona" a rodzaj żeński zobowiązuje, czyż nie? Gdyby postawić Mazdę obok Passata, Mondeo czy Talisman'a od razu widać, że konkurencja jest rodzaju męskiego i urodą nijak nie może rywalizować z Mazdą. Ten samochód podoba mi się z każdej strony. Zarówno przedni pas, linia boczna, jak i tył są na prawdę urodziwe. Dwie rury wydechowe, choć niestety nie grają najpiękniejszych motoryzacyjnych melodii, dodają autu bojowego wigoru. Piękno karoserii po zmroku podkreślają światła w technologii LED, zarówno te dzienne nadające Maździe zadziornego wyrazu w lusterkach wstecznych poprzedzających aut, jak i tylne, które pięknie podkreślają zgrabną linię tyłu. Seksowna!

Rozdział 2. Doceniam Twoje wnętrze!

Po zajęciu miejsca za kierownicą najbogatszej odmiany SkyPassion czuć prestiż. Wszędzie dookoła jest obecna pachnąca skóra, doznania bardzo zbliżone do aut premium. Obite skórą są nie tylko na fotele i kierownica ale riównież boczki drzwi czy deska rozdzielcza. Wnętrze jest dopracowane i idealnie złożone. Podczas jazdy nic a nic nie skrzypi i jest idealnie cicho. Nasz egzemplarz miał ponad 15 tys. km przebiegu i rok służby na karku, co nie odcisnęło jakiegokolwiek piętna na samochodzie. To dobrze, bo konkurencja jeszcze w salonie potrafi zaskrzypieć i zatrzeszczeć. Nawet modele wyższych klas rażą niekiedy okropnym trzeszczeniem plastików (patrz Mercedes klasy C). We wnętrzu góruje duży wyświetlacz, który podczas jazdy obsługuje się pokrętłem w stylu i-Drive, umieszczonym pomiędzy przednimi fotelami a na postoju da się go obsłużyć również dotykowo. Kilka razy złapałem się na tym, że podczas jazdy próbowałem klikać po ekranie palcami, co mnie totalnie zaskoczyło, ponieważ jestem przecież zatwardziałym fanem rozwiązań maksymalnie analogowych i guziczkofilem. Przyznam szczerze, że wpisywanie adresu w nawigacji za pomocą pokrętła może wyprowadzić z równowagi — lepiej się zatrzymać i zrobić to dotykowo. Obsługa całej reszty funkcji za pomocą pokrętła na szczęście już tak nie drażni. W moim odczuciu mega wielkim plusem jest zestaw wskaźników — czytelne, efektownie podświetlone prędkościomierz i obrotomierz, zestawione z wielofunkcyjnym wyświetlaczem komputera pokładowego. Trzeba się czym prędzej napatrzeć, bo w kolejnej generacji najpewniej wszystko zostanie zastąpione jakimś okropnym, wszystkomającym wyświetlaczem LCD, którego montaż będzie wymuszony przez rynek i modę panującą wśród klientów.

Jeśli zaś chodzi o kwestie komfortu podróżowania naszych szacownych czterech liter, to dla mnie siedzenia w Maździe 6 są bardzo dobrze zaprojektowane i komfortowe. Nawet długa trasa nie powoduje bólu pleców i wiem co mówię, bo mój trwale kontuzjowany kręgosłup jest bardzo wrażliwy na pozycję w jakich każę mu spędzać czas. Jeśli tylko coś źle go podpiera to momentalnie przypłacę to tygodniem okropnego bólu w odcinku lędźwiowym — nie polecam. Przy okazji myślenia na temat wygody foteli, uświadomiłem sobie, że regulacja w 10,18 czy 20 kierunkach nie jest absolutnie niezbędna do tego, żeby zrobić kilkaset kilometrów bez bólu i wysiąść na prawdę zrelaksowanym. Wersja SkyPassion rozpieszcza kierowcę dodatkowo oferując funkcją pamięci ustawień fotela kierowcy. Jest to nieoceniona pomoc, kiedy auto prowadzą dwie osoby i każda wymaga zgoła odmiennych ustawień foteli. W przypadku skórzanej tapicerki niezbędnym gadżetem jest z kolei podgrzewanie siedzeń, tutaj dostępne zarówno z przodu jak i z tyłu. To taki "must have" - nienawidzę lodowatej skóry! W kwestii przestrzeni dla pasażerów jak i na bagaże jest bardzo dobrze. W kabinie miejsca jest na prawdę sporo. Mam 189 cm wzrostu i bardzo szybko znalazłem idealną pozycję za kierownicą mając do dyspozycji komfort zarówno nad głową jak i na każdej innej wysokości. Pasażerowie z tyłu również nie mają prawa żeby narzekać, sam za sobą siadam w pełnej wygodzie. Sedany mają jeszcze jedną zaletę — za pasażerami znajduje się jeszcze pokaźna przestrzeń bagażowa, w której nasze weekendowe graty wręcz zniknęły. Wybór tego auta pozbawił mnie więc największego wyjazdowego problemu, który miałbym w przypadku wyboru MX-5 - "Gdzie my się zapakujemy?". Bagaże na dłuższe wakacje też się zmieszczą i szafa z Ikei pewnie też, gorzej może być z łóżkiem ale wtedy lepiej kupić kombi.

Rodział 3 — Co Ty masz w głowie mała?

Nowoczesne technologie — to hasło klucz, które kryje się za sukcesem każdego nowoczesnego auta i pozwala zdobywać klientów na wymagającym rynku. Nawet najpiękniejszy i najlepiej prowadzący się samochód zostanie pominięty przez masy, jeśli tylko nie będzie konkurencyjny na polu gadżetów i bajerów. Topowa wersja Mazdy 6 ma praktycznie wszystko, co tylko można sobie wyobrazić z zakresu elektroniki. W pierwszej chwili po uruchomieniu silnika rzuca się w oczy powstająca z deski rozdzielczej szybka systemu head-up, który dobrze spełnia swoją funkcję, choć jak mówiłem przy okazji wnętrza — zegary są na tyle ładne i czytelne, że aż żal patrzeć na szybkę z wyświetloną grafiką. Zdecydowanie nie jest to opcja, którą trzeba mieć, choć na pewno gadżeciarze się ucieszą. Ekranik head-up to urządzenie wielofunkcyjne — poza wskazywaniem prędkości, pokazuje nam również znaki ograniczenia prędkości, które wykrywane są automatycznie za pomocą kamery umieszczonej za przednią szybą. Na szybce widoczne są także informacje z systemu utrzymywania toru jazdy — jeśli system wykrywa pasy namalowane na jezdni, to na pleksi pojawiają się dwie białe linie, kiedy zaś niebezpiecznie zbliżymy się do którejś z nich, kierownica zadrży niczym kontroler w konsoli a linia na ekranie zmieni kolor na czerwony. System utrzymania toru jazdy potrafi również samodzielnie skręcić kierownicą, po to żebyśmy nie przekroczyli linii oddzielającej pasy ruchu — moment interwencji układu możemy ustawić w odpowiednim menu, jak i całą masę innych rzeczy. Osobiście jestem przekonany, że system utrzymania pasa to nie zbędny bajer, tylko coś, co realnie może uratować nam życie w razie gdybyśmy przypadkiem przysnęli za kierownicą, bądź zgubili koncentrację.

Zaletą Mazdy 6 jest to, że ma duże lusterka, w których bardzo dużo widać. Mimo tego system monitorowania martwego pola jest bardzo przydatny i nawet podczas naszego wyjazdu raz uratował mi skórę. Poza moim wzrokiem schował się Ford C-Max, jednak dzięki szybkiej reakcji systemu, udało mi się nie zajechać mu drogi albo co gorsza spowodować kolizji — kolejny plus dla Mazdy. Na pokładzie naszego egzemplarza były zamontowane LED'owe, matrycowe światła wraz z inteligentnym układem sterującym. System automatycznego przełączania świateł jest niezawodny — nie było sytuacji żebym oślepiał kogokolwiek jadącego z naprzeciwka a przynajmniej nikt mi nie mrugał ani tym bardziej nie włączył złośliwie swoich "długich" w momencie mijania. System jest na prawdę całkiem inteligentny — dla przykładu, tuż po wjechaniu w teren zabudowany światła automatycznie zmieniły się na mijania.

Elektroniki na pokładzie jest oczywiście całe mnóstwo i niemożliwym jest opisanie tu wszystkiego. W szóstce dostępne są praktycznie wszystkie znane systemy elektroniczne, włącznie z systemem unikania kolizji przy niskich prędkościach, systemem monitorowania zmęczenia kierowcy i wiele wiele innych.

Rozdział 4 — Kocham Twe serce!

Najważniejsze jest jednak to, jak auto jeździ. To definiuje jego charakter i styl jaki sobą prezentuje. W tym przypadku pod maską do dyspozycji miałem dwulitrowe serce o mocy 165 KM zasilane prawdziwą, pachnącą benzyną bezołowiową. Silnik można określić je jednym zdaniem — dynamiczny i do tego mało pije. Auto oddałem dealerowi ze średnim spalaniem 6,4l/100km przy mocno mieszanym trybie jazdy — miasto, trasa do 90km/h i autostrata 140+ oraz w między czasie dużo mocnych przyśpieszeń. Trzeba przyznać, że w erze dominacji jednostek turbodoładowanych jazda samochodem wolnossącym była czystą przyjemnością, pełną uśmiechu wywołanego na mojej twarzy. Silnik bardzo płynnie i z odpowiednim wigorem rozwija swoją moc. Zapał do jazdy rośnie praktycznie z każdą setką obrotów na minutę. Brak tu oczywiście "kopa" znanego z samochodów wspomaganych turbosprężarką, co ostatecznie jest bardzo miłe, choć dla kogoś niewtajemniczonego, przyzwyczajonego do dynamiki samochodów z turbo, w pierwszym odczuciu auto może wydać się nieco "zamulone". Dla przykładu moja lepsza połowa, przyzwyczajona do codziennej jazdy turbodieslem na początku była wręcz nieco rozczarowana dynamiką tego samochodu, jednak nie wiedziała, że Mazda pokazuje pazur dopiero po wkręceniu na wysokie obroty. Standardowo jest to jednak samochód, który w pierwszej kolejności nastraja do spokojnej jazdy. Wskazania dotyczące zużycia paliwa mocno studzą chęć dołożenia więcej gazu Silnik przy prędkościach obrotowych niewiele przekraczających 1000 obrotów na minutę pracuje nad wyraz gładko i płynnie, dlatego nawet powolna jazda jest tak kojąca. Jeśli zaś chodzi o samo prowadzenie to auto jest bardzo stabilne i opanowane, choć brakuje mu nieco lekkości i zwinności podczas jazdy. Informacje zwrotne płynące z kół są dość mocno filtrowane zanim trafią na kierownicę, pozbawiając nieco wyczucia, choć jak na elektryczne wspomaganie i tak jest nieźle. Ogólnie rzecz biorąc Mazda 6 prowadzi się jednak bardzo przyjemnie, świetnie filtruje nierówności, równocześnie zawieszenie jest wystarczająco sprężyste, by pozwolić na bardziej dynamiczną jazdę Prowadzenie to sama przyjemność już od pierwszych metrów i przynajmniej nie wieje nudą jak w Passacie. Wiem bo sprawdzałem.

Rodział 5 — Nie jesteś bez wad, kochanie!

Oczywiście nie ma róży bez kolców. Podczas naszego wyjazdu miałem okazję przekonać się, że nie wszystko jest tak wspaniałe jak reklamują to producenci i nie wszystko jest potrzebne do szczęścia. Na pierwszy plan wysuwa się system rozpoznawania znaków — czasami faktycznie może być bardzo pomocny, kiedy zapomnimy jakie ograniczenie jest na drodze, którą się poruszamy. Zdarzyło się jednak tak, że na drodze z ograniczeniem do 50km/h wyświetlacz pokazywał 140km/h jako dozwoloną prędkość. Było to dość abstrakcyjne, jednak co się stanie, jeśli zamiast 50 samochód pokaże 70 a my nie będziemy pewni i zaufamy systemowi? Narażamy się wówczas na mandat, lub co gorsza kolizję. System nie wiedział też do końca kiedy kończy się ograniczenie prędkości i po minięciu skrzyżowania, które "odwołuje" ograniczenie, na wyświetlaczu wciąż pokazywało się nieaktualne ostrzeżenie. Trzeba zatem brać dużą poprawkę na ten system i potraktować go raczej jako pewnego rodzaju gadżet a nie system wyręczający w patrzeniu na znaki, choć w sumie nikt przecież tego nie rekomenduje w taki sposób Podczas weekendu z Mazdą upewniłem się już na 100%, że skóra na fotelach owszem, może i wygląda pięknie ale to materiałowe tapicerki są bardziej sensowne w długiej trasie. Nie jest to oczywiście wina tego konkretnego samochodu, ale moje ogólne odczucie w temacie wykończenia siedzeń. Po zajęciu miejsca skóra jest zwykle albo bardzo zimna albo bardzo gorąca, Z reguły trzeba zatem mieć na pokładzie nie tylko podgrzewanie siedzeń ale i chłodzenie — wydatki, których można uniknąć zamawiając tańszą i często na dodatek bardziej trwałą tapicerkę materiałową.

Jeżdżąc Mazdą przekonałem się również, że systemy start-stop są do bani zawsze i wszędzie. Nie dość, że wymagają zastosowania znacznie droższego akumulatora i wzmocnionego rozrusznika, to jeszcze zwłoka przy uruchamianiu auta jest na dłuższą metę nieznośna. Systemy te mają sens jedynie wówczas gdy stoimy przed światłami jako trzecie lub dalsze auto i zaczniemy procedurę ruszania od razu po zapaleniu się zielonego — wówczas silnik ma czas na włączenie się. Jeśli zaś stoimy pierwsi, to niestety ale tracimy czas. Szkoda, że w Mazdzie 6 nie da się wyłączyć systemu raz na zawsze, jednak wystarczy stać na światłach z wciśniętym pedałem sprzęgła i problem z głowy. Wiem, że podobno to niezdrowe dla układu sprzęgła, jednak ja nie zauważyłem szybszego zużywania się go mimo, że jeżdżę tak od lat.

W dużej Maździe bardzo brakowało mi dedykowanego miejsca na kluczyk. Niedbale rzucony w kokpicie aż się prosił, bym go w końcu zapomniał i zostawił auto niezamknięte. Systemy bezkluczykowe są całkiem fajne ale to taki zbędny bajer wykreowany przez rynek jako coś koniecznego. Wszakże otwieranie samochodu za pomocą przycisku wcale nie kosztuje więcej czasu i energii. Sama stacyjka to przecież najbardziej naturalne miejsce na kluczyk, producenci mogliby więc zostawić chociaż dedykowany slot, z którego mogą skorzystać tacy malkontenci jak ja. Muszę przyznać, że mimo wszystko niewątpliwą zaletą tego systemu jest to, że jeśli jakimś cudem nie zapomnę zabrać kluczyków, ale zapomnę zamknąć samochód, to ten zrobi to za mnie, gdy tylko się oddalę. Niezaprzeczalna zaleta dla pustych głów.

Dla wielu ludzi ważne w aucie jest nagłośnienie i wcale mnie to nie dziwi, uwielbiam dobrej jakości dźwięk bogaty w soczysty bas, który nadaje barwy dźwiękom ale jednocześnie nie powoduje drżenia tylnej klapy jak w E36 należącym do osiedlowego sebixa. Standardowy w wersji SkyPassion system Bose niestety nie daje wystarczająco dużo niskich tonów. Oczywiście nie mam prawa mówić, że jest źle. Dźwięk jest wystarczająco czysty i dynamiczny, jednak jak na sprzęt firmowany logo znanego producenta, jest to dla mnie lekkie rozczarowanie.

W kwestii oświetlenia uważam, że LED'owe światła mijania są perfekcyjne, jednak światła drogowe w porównaniu ze znanymi od lat ksenonami nieco rozczarowują. Światło jest idealnie białe, jednak doświetlenie przy końcu zasięgu świateł jest nieco zbyt małe. Warto też wziąć pod uwagę również to, że kiedy światła diodowe już się zużyją, co jest przecież nieuniknione, czeka nas wymiana całego reflektora, który kosztuje znacznie, znacznie więcej niż palniki ksenonowe wymieniane przez okres kilku lat. Ewolucja świateł była potrzebna, jednak jest to moim zdaniem mały krok wstecz, względnie technologia LED wymaga jeszcze nieco pracy.

Rozdział 6 — Było nam razem wspaniale.

Łącznie przejechaliśmy Mazdą ok. 670 KM i bardzo się z nią w tym czasie zaprzyjaźniłem. Niedziela upłynęła mi praktycznie w całości za kierownicą i jeździłem do późnego wieczora. Było mi bardzo ciężko się z nią rozstać a po wszystkim pozostało we mnie uczucie pustki. Mazda 6 to auto, które w pełni odpowiada potrzebom człowieka takiego jak ja, który w pierwszej kolejności szuka pięknego samochodu, który prowadzi się pewnie, zapewniając przy tym należyty komfort ale jednocześnie daje nutkę emocji i frajdy z jazdy. Szkoda, że Mazda 6 nie ma napędu na tylną oś — wtedy byłaby perfekcyjna.

Czy warto wybrać najbogatszą wersję? To zależy. Cennik Mazdy jest dziwnie skonstruowany i do wersji o stopień niższej nie da się zamówić niektórych dodatków, które są standardem w najwyższej wersji wyposażenia. Szkoda, bo przydałaby się opcja doposażenia wersji SkyEnergy o dodatki, które na prawdę są warte dopłaty. Chociaż może właśnie dzięki temu ludzie decydują się ostatecznie zapłacić więcej i mieć to czego potrzebują, plus kilka zbędnych bajerów.

Wiem na pewno, że gdybym stał przed wyborem samochodu tej klasy to z pewnością w pierwszej kolejności skierowałbym swoje kroki do salonu Mazdy — ma wszystkie zalety uwielbianego przez masy Passata a do tego dodaje szczyptę rozpalających emocji okraszonych przepięknym designem. Jeśli chodzi o wybór silników, miałbym problem czy wybrać ten doskonały benzynowy silnik, czy jednak 175 konnego klekota, znaczy diesla. Musiałbym to przetestować. Konkurencja z Niemiec jest ogólnie nieco wypruta z emocji a designem nie może się równać z autem produkowanym w kraju kwitnącej wiśni. Samochody od "żabojadów" są z kolei zbyt ekstrawaganckie i przekombinowane a Kia Optima ma z kolei nieco za słabe silniki. Dla mnie wybór jest już raczej jasny.

Bardzo, bardzo dziękuję dealerowi Mazda Bednarscy z Łysomic koło Torunia, który pozwolił mi przeżyć tę przemiłą przygodę, posmakować jazdy Mazdą 6, zakochać się w niej ale również spędzić cudowny weekend nad morzem w pięknej, jesiennej aurze w towarzystwie mojej ukochanej. Było cudownie!

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Blogi:

Infiniti Q70 3.5 Hybrid Premium Tech – test [wideo] Audi S3 Sportback (8V FL) 310 KM – test [wideo] Targi Moto-Tor 2017 Transport zrównoważony Targi motoryzacyjne na Stadionie Narodowym! Mitsubishi Pajero Family Adventure 3.2 DI-D Instyle – test [wideo] Technika: Wycieraczki Infiniti QX30 2.2d 7DCT AWD Premium Tech – test [wideo] MINI Cooper 5d 1.5 136 KM Seven Edition – test [wideo] Jeep Wrangler w szczegółach Subaru BRZ 2.0i Sport+ 6AT (2017) – test [wideo] Samochód za „parę stów” miesięcznie Lexus IS 300h F Sport – test [wideo] Audi A7 Sportback 3.0 TDI competition 326 KM – test [wideo] Renault Espace Energy dCi 160 EDC Initiale Paris – test [wideo] Lexus za ponad 5 mln zł Cud ewolucji Święto amerykańskiej motoryzacji w Miliczu 2017! Ford Fiesta ST200 – test Prawo: Stłuczka pożyczonym autem Mercedes-Benz E 220d Coupe – test [wideo] Volkswagen Golf Variant (FL) 2.0 TDI 150 KM Highline – test [wideo] Mercedes-Benz Citan Tourer 112 AT – test [wideo] Audi A3 Sportback 1.4 TFSI e-tron – test [wideo]

Popularne w tym tygodniu:

Transport drogowy nie jest największym trucicielem w Polsce Ford Kuga 2.0 TDCi 150 KM AWD Titanium – test [wideo] Mitsubishi ASX 2.2 DID AT 4WD Ralliart – test [wideo] Nissan Navara NP300 2.3 dCi 190 Tekna – test [wideo]